Ukończyłam. Obróbka zajęła mi kilkanaście dobrych godzin, ale było warto, jestem zadowolona z efektu. Jak na pierwszy raz wyszło chyba całkiem nieźle. Choć nadal pozostaję wierna fotografii dziecięcej, praca z dorosłymi nie jest taka trudna jak mi się wydawało, szczególnie jeśli ma się tak ładną i idealnie współpracującą modelkę :-).
Na początek plener, bliższy memu sercu ;-)
I nieco zdjęć studyjnych...
poniedziałek, 28 maja 2012
Dotyk lata...
W miniony weekend poczułam lekki powiew lata. Bose stopy, powietrze pachnące skoszoną, suchą trawą, bzyczące nad głową pszczoły, ciepły, letni wiatr i promienie słońca na uśmiechniętych twarzach panien M.... słodkie czasy dzieciństwa...
c.d.n...
niedziela, 27 maja 2012
Weekend za nami... za szybko... w planach miałam wyjazd nad jezioro, ukończenie czytania książki, odnowienie krzesła, spacer do lasu i wiele, wiele więcej. Nic z tego nie zrealizowałam, ale w zamian udało mi się zrobić kilka ujęć pod słońce - zachodzące ;-) z moją siostrą w roli głównej (wkrótce coś tutaj opublikuję :-), poleniuchowaliśmy w sadzie, pogrillowaliśmy, pojedliśmy pierwszych czereśni, ponapawaliśmy się zapachem akacji i... mamy zamiar udać się z powrotem w to nasze ukochane miejsce w Noc Kupały :-). Już nie mogę się doczekać, kiedy upleciemy wianki z maków, chabrów i rumianków. Dziewczynki bardzo dobrze pamiętają ubiegłoroczne wianki i w tym roku chcą takie same. Obiecałam im ładniejsze :-).
Dziś dwa kadry pt. "Dzień Mamy". W ten cudowny dzień, na chwilę znalazłam się po tej drugiej stronie obiektywu. Zdarza się to niezmiernie rzadko, bowiem zdecydowanie lepiej czuję się po tej właściwej stronie ;-).
Dziewczynki poszły spać, a ja zabieram się za zaległe obróbki, choć korci mnie pokazanie kilku weekendowych, sielskich kadrów, wszak to moje ulubione klimaty ;-).
Dziś dwa kadry pt. "Dzień Mamy". W ten cudowny dzień, na chwilę znalazłam się po tej drugiej stronie obiektywu. Zdarza się to niezmiernie rzadko, bowiem zdecydowanie lepiej czuję się po tej właściwej stronie ;-).
Dziewczynki poszły spać, a ja zabieram się za zaległe obróbki, choć korci mnie pokazanie kilku weekendowych, sielskich kadrów, wszak to moje ulubione klimaty ;-).
sobota, 26 maja 2012
Mama to miękkie ręce. Mama to melodyjny głos, to chuchanie na uderzone miejsce. Mama to samo dobro i sama przyjemność. Coś, co dobrze jest mieć w każdej chwili życia koło siebie, dookoła siebie, gdzieś na horyzoncie...
Melchior Wańkowicz
My ten piękny dzień spędzamy na łonie natury, pogoda dopisuje, dziewczynki hasają po sadzie. Jemy pierwsze czereśnie i...
zakwitły piwonie, zapach, w którym mogłabym się wykąpać!
Pozdrowienia i szczególne życzenia dla wszystkich Mam!
...i ja w kadrze mojego starszego dziecka :-)
Melchior Wańkowicz
My ten piękny dzień spędzamy na łonie natury, pogoda dopisuje, dziewczynki hasają po sadzie. Jemy pierwsze czereśnie i...
zakwitły piwonie, zapach, w którym mogłabym się wykąpać!
Pozdrowienia i szczególne życzenia dla wszystkich Mam!
...i ja w kadrze mojego starszego dziecka :-)
czwartek, 24 maja 2012
Morze irysów... i rybka na dokładkę...prosto z sieci :-)
Maj to magiczna pora roku, kładziesz się spać, za oknem kwitną bzy. Wstajesz, już ich nie ma, w zamian rozkwita morze irysów...w jedną noc. Magia.
Rankiem do drzwi puka sąsiad.
"Mam dla pani rybki, prosto z kutra, złowione o 6 rano, obrane i gotowe do smażenia"
"Dziękuję, ale ile mam za nie zapłacić?"
"Uśmiech wystarczy. Smacznego"
Świeży sandacz + surówka z młodej kapusty.
Nic prostszego i nic smaczniejszego!
Żeby jeszcze panny M. pałały taką miłością do ryb jak ich rodzice, byłaby pełnia szczęścia.
Starsza M: "Co tak pachnie, czyżby kotleciki"?
ja: nie to rybka.
Starsza M: "Oooo no, no, no.I do not like fish. I like chicken."
ja: wow! (nie ucieszyła mnie ta wiadomość, ale ucieszyło mnie to, że pieniądze pożytkowane na lekcje angielskiego nie idą na marne ;-))
Rankiem do drzwi puka sąsiad.
"Mam dla pani rybki, prosto z kutra, złowione o 6 rano, obrane i gotowe do smażenia"
"Dziękuję, ale ile mam za nie zapłacić?"
"Uśmiech wystarczy. Smacznego"
Świeży sandacz + surówka z młodej kapusty.
Nic prostszego i nic smaczniejszego!
Żeby jeszcze panny M. pałały taką miłością do ryb jak ich rodzice, byłaby pełnia szczęścia.
Starsza M: "Co tak pachnie, czyżby kotleciki"?
ja: nie to rybka.
Starsza M: "Oooo no, no, no.I do not like fish. I like chicken."
ja: wow! (nie ucieszyła mnie ta wiadomość, ale ucieszyło mnie to, że pieniądze pożytkowane na lekcje angielskiego nie idą na marne ;-))
Etykiety:
dialogi,
fotografia dziecięca,
fotografia dziecięca Szczecin,
ja,
kulinarnie,
plenerowo,
starsza M.
wtorek, 22 maja 2012
Sesja z brzuszkiem... nie mogłam się powstrzymać :-)
Dziś mała zapowiedź sesji ciążowej.
Bałam się jej strasznie, że nie wyjdzie, że nie mam doświadczenia, że, że, że...
Zrzuciłam zdjęcia na dysk i choć obiecałam sobie dokończyć zaległe sesje, a obróbkę tej zacząć na początku przyszłego tygodnia, nie mogłam się powstrzymać, żeby nie dopracować choć jednego, no nie mogłam i koniec.
Asia z 34 tygodniowym brzuszkiem :-).
Ps. nie wiem jak u Was, ale u nas dziś straszny upał, 30 stopni w cieniu, lemoniada z miętą przygotowana na potrzeby sesji została pochłonięta przez nas od razu, a po niej jeszcze 3 takie dzbanki ;-).
Bałam się jej strasznie, że nie wyjdzie, że nie mam doświadczenia, że, że, że...
Zrzuciłam zdjęcia na dysk i choć obiecałam sobie dokończyć zaległe sesje, a obróbkę tej zacząć na początku przyszłego tygodnia, nie mogłam się powstrzymać, żeby nie dopracować choć jednego, no nie mogłam i koniec.
Asia z 34 tygodniowym brzuszkiem :-).
Ps. nie wiem jak u Was, ale u nas dziś straszny upał, 30 stopni w cieniu, lemoniada z miętą przygotowana na potrzeby sesji została pochłonięta przez nas od razu, a po niej jeszcze 3 takie dzbanki ;-).
poniedziałek, 21 maja 2012
Morskie opowieści... fotografia dziecięca
Dziś przedstawiam Wam dwie fantastyczne dziewczynki - Julę i Emilkę. To tylko 1/3 zdjęć jakie im zrobiłam, reszta wkrótce. Dziś odsłona morska, jakoś tak najbardziej w tym roku przypadła mi do gustu i w zdjęciach i w modzie :-). Swoją drogą dziewczynki przypomniały mi jak to w ich wieku chciałam mieś siostrę bliźniaczkę, nawet z moją o rok starszą koleżanką, sąsiadką, często ubierałyśmy się identycznie, żeby poudawać bliźniaczki. Ja blondynka, ona szatynka, ale co tam ;-)). Moje dziewczyny, choć jest między nimi dwa lata różnicy, też czasem lubią poudawać bliźniaczki :-).
Te na zdjęciach są prawdziwe, nieudawane :-).
Te na zdjęciach są prawdziwe, nieudawane :-).
Subskrybuj:
Posty (Atom)

